Błoto, pot, łzy i wanna z lodem – 12 kilometrowy Runmageddon Classic!

Nastawienie

Zacznijmy od tego, że byłem bardzo sceptycznie nastawiony. Do startu namówiła mnie Dominika (w zasadzie to było wymuszenie). Zakładałem, że będzie zimno, nieprzyjemnie a już po starcie nie będzie można się wycofać więc trzeba będzie w tym nieprzyjemnym stanie przetrwać 12 kilometrów. Na szczęście nie było tak źle, oczywiście nie było też lekko. I tu przydadzą się pierwsze zdjęcia aby oddać charter biegu…

Pierwsze błoto

Starałem się nie myśleć o mokrych butach, przy pierwszym wpadnięciu w wodę musiałem wykonać z 4 kroki aby poczuć, że “jednak się nalało”, ale nie było tak źle. Buty chlupały ale poza tym nie biegło się gorzej… Dopiero gdy dobiegliśmy do zasieków gdzie nie dało się nie zamoczyć pojawiła się pierwsza próba charakteru. Z jednej strony próbowałem uniknąć zanurzenia w błocie, z drugiej strony czułem presję tłumu – “no ładuj się w to błoto, chcemy biec dalej!”. Niezapomniany moment – gdy zaczynasz się czołgać i czujesz błoto w rękawie… na brzuchu… kolanach… wszędzie! Myślałem wtedy o mamach, która zakazują dzieciom wchodzić do kałuż. Czyż to nie zabawne, że jako dorośli robimy z premedytacją to czego zabraniają nam inni dorośli gdy jesteśmy dziećmi.

Po pierwszym zanurzeniu szło już dużo łatwiej, tzn. przy kolejnych “nurkowaniach” nie było już takich hamulców , żeby się nie zamoczyć. Włączył się tryb przetrwania.

Runamgeddon Classic przeszkoda z ogniem

Wanna z lodem

Przeszkodą o której słyszałem najgorsze rzeczy miała być wanna z lodem. Słyszałem o szoku termicznym, zapaści, drętwieniu, panice, itd. Z pomocą przyszła pogoda. Nie było gorąco ani zimno, i po wychłodzeniu w błocie oraz morzu różnica temperatur nie była aż tak odczuwalna. Kontener z lodem był po porostu trochę chłodniejszy niż wszystkie inne wodne przeszkody. Ponieważ “lód” był już na końcu, moje nastawienie także było inne niż na początku – pokonać tą przeszkodę za wszelką cenę i dotrzeć do mety!

Runmageddon classic przeszkoda z lodemBieg

Biegliśmy w 4 osoby dla zabawy, nie na wynik. Ewidentnie czuć był ducha przetrwania, potrzebę wzajemnej pomocy. Satysfakcji z przebycia całej trasy. Pod koniec nawet miało się odczucie że “to już”, “to koniec”? Tyle emocji i zaraz ma się to skończyć.

Do biegu wystartowałem w koszulce Klubu Fiata 126p – Terytorium126p. Jak już się miałem poświęcić to chciałem reprezentować coś co jest dla mnie ważne! Poza tym nie od dziś wiadomo że posiadacze małych fiatów to twardziele!

IMG_0344

Przeszkody były zróżnicowane i łatwo można odnaleźć je w innych relacjach więc nie będę się rozpisywał o nich. Wizyta w morzu była bardzo przyjemna i była świetną okazją do wypłukania piachu z rękawiczek.

Runmageddon Clasic Sopot morze

Po biegu pozwoliłem sobie zrobić ilustrację, która ma odpowiedzieć na pytanie czy do butów dostał się piach:) Łącznie z tego co udało się wynieść na sobie z Sopotu można by było zrobić małą piaskownicę.

Porady

Co mogę polecić innym startującym?

  • Ubranie okrywające kolana i łokcie aby uniknąć przetarć przy np. czołganiu się.
  • Pod koniec biegu łapały mnie skurcze w łydkach, nie polecam startu na 12km jeśli ktoś chociaż minimalnie nie dba o siebie (lepiej wybrać 6km Runmageddon rekrut)
  • Dobrze jest mieć rękawiczki aby mieć lepszy chwyt i uchronić dłonie. Problematyczny jest tylko piach, który dostaje się do środka. Ja starałem się w takich sytuacjach zaciskać pięści aby uniemożliwić dostanie się piachu do wnętrza dłoni.
  • Większość przeszkód można pokonać na parę sposobów w tym siłowo lub technicznie i nie zawsze większość stosuje najlepszą metodę, dlatego warto jest myśleć i obserwować innych.
  • Biegnąć większą grupą najlepiej podziel się na mniejsze według umiejętności i kondycji. Biegnięcie dużą ekipą może być męczące gdy cześć zawsze będzie czekać na resztę.
  • 12km Runamgeddon można przebiec na dobrym śniadaniu (warto także zadbać o jedzenie dzień przed) i nie trzeba specjalnie martwić się o prowiant w trakcie biegu a jedynie o wodę (ja tuż przed startem zjadłem jeszcze 1/2 snickersa)
  • Mając jakieś osoby do pomocy można im przekazać wodę (i jeśli ktoś chce jedzenie), dostęp do trasy biegu jest swobodny i można zrobić sobie przerwę i napić się praktycznie wszędzie.
  • Intensywność wysiłku: trasę 12 km pokonaliśmy w 2g 30minut, łącznie spalone 2018 kcal, średnie tempo 12:29 min/km, średnie tętno 140, maksymalne 183.
  • Nie należy się przejmować jeśli spodziewamy się problemu z jakąś przeszkodą, zawsze znajdą się chętni aby nam pomóc a w ostateczności można się wykupić od pokonywania przeszkody robiąc 12 burpees.

Polecam wszystkim, nawet delikatnym, pozdrowienia dla naszej ekipy!

end